piątek, 6 lipca 2018

R.J.Palacio. Cudowny chłopak.

Ta zekranizowana opowieść o AUGUSTO - chłopcu o zdeformowanej twarzy, który przechodzi szalenie trudny okres w swoim młodym życiu jest doskonałą pozycją wydawniczą.
Po dziesiątkach bolesnych operacji i mieszkaniu w domu z kochającą go rodziną, nadszedł czas pójścia do szkoły i zmierzenia się z okrutną rzeczywistością integracji z rówieśnikami.
Przyjęty do klasy piątej szkoły podstawowej średniej jest wystawiony na próbę charakteru, odporność psychiczną i fizyczną, bo tylko dwoje uczniów nawiązało z nim kontakt - inni wręcz odsuwali się od niego z nieukrywanym wstrętem.
Jest to jedna z niewielu książek przeczytanych przeze mnie, która ze względu na sposób napisania i treść przeniknęła do mnie i głęboko mnie wzruszyła.
Nauczyciele, rodzice, siostra i coraz więcej przyjaciół wokół Augusta dają czytelnikowi wiarę w ludzi, ale były też niechlubne wyjątki.
Szkoła, jej sposób nauczania, głęboka więź rodzinna, układające się stosunki pomiędzy uczniami, a tak różniącym się od nich Augustem, to wszystko sprawia, że książka jest bardzo dobra i warta przeczytania - serdecznie polecam!

Katarzyna Pużyńska. ŁASKUN.

BRODNICA - miasto w województwie kuj.-pomorskim i jej okolice, piękna turystycznie i aż niewiarygodne, że tak makabryczne zbrodnie dotknęły jej mieszkańców.
ŁASKUN - to krwawy thriller. Ucharakteryzowany, złożony z kilku różnych części nieboszczyk - sędzia na emeryturze i pocięte, przepiłowane kobiety, a cała trójka przed śmiercią otruta.
Zagadka goni zagadkę. Podejrzany policjant (chociaż niewinny), jego syn, była żona, cała plejada miejscowych policjantów, prokurator, lokal rozrywkowy o podejrzanej reputacji, jego specyficzni pracownicy, narkotyki, kurara, sporo wątków, sporo postaci, a wszystkich coś ze sobą łączyło lub łączy.
Jeszcze do tego odsunięta z pracy w policji śledcza - amatorka, miejscowa zielarka, Dom dziecka, krawiec artysta i jego była miłość potwornie zazdrosna o wszystkich z którymi ma lub miał kontakt - jednym słowem za dużo tego jak na jeden kryminał.
Na mój gust to zbyt krwawa i makabryczna opowieść o zbrodni, która może się zrodzić jedynie w głowie człowieka chorego psychicznie.
I podobna jest pointa - to zbrodnia popełniona przez osobę która od dzieciństwa utożsamiała się z łaskunem - drapieżnym zwierzątkiem, miała rozdwojenie osobowości i pochodziła ze związku kazirodczego.
 Nie była to lektura, która mnie w jakiś sposób zafascynowała - oceniam ją na słabą trójczynę, chociaż może mieć też swoich amatorów.





Olga Rudnicka. Martwe jezioro. Czy ten rudy kot to pies?.

Dla odmiany to już bardziej powieść obyczajowa chociaż też w jakimś stopniu ze zbrodnią w tle.
Młoda, wykształcona, samodzielna, dobrze usytuowana Beata nie może pogodzić się z sytuacją jaka panuje w jej rodzinie. Kompletny brak jakichkolwiek uczuć ze strony rodziców był i jest zagadkowy.
Od osiemnastego roku życia została formalnie odtrącona przez rodziców, a przez całe dzieciństwo czuła się niekochana i niechciana chociaż miała zapewniony byt, naukę i podstawowe warunki życia.
Podświadomie czuje, że zachowanie się rodziców nie jest normalne bo młodsza siostra jest otoczona miłością i troską.
Nieoczekiwanie zostaje zaproszona na ślub i wesele siostry co ją utwierdza w przekonaniu, że za tym zaproszeniem coś się kryje.
Wynajmuje detektywa z nadzieją, że jakaś tajemnica i przeszłości wyjdzie na jaw. I tak się też stało!

Druga część to już przygody Ulki - przyjaciółki i wspólnej dotychczas lokatorki Beaty.
Ciągle uwikłana w nieprzemyślane związki, pełna temperamentu chociaż z dobrymi intencjami zostaje z dnia na dzień bez pracy i postanawia wyjechać na wycieczkę do Irlandii.
Oczywiście przez swoje roztrzepanie i gapiostwo "ląduje" we  wsi pod Wrocławiem.
Odnajduje się w domu dwóch młodych ludzi, prowadzi im dom, zawiązuje przyjaźnie i zaczyna bawić się w detektywa i to z jakim doskonałym skutkiem!.

Znowu historia nieprawdopodobna, zabawna, zaskakująca czytelnika, sympatyczna i dobra na letnią lekturę.

Olga Rudnicka. Były sobie świnki trzy.

Trzy kobiety, żony dosyć zamożnych mężów, niespełnione w swoich toksycznych związkach małżeńskich planują pozbycie się życiowych partnerów.
Pomimo najróżniejszych pomysłów na zbrodnię doskonałą nie mogą uzgodnić metody postępowania. Rozwód nie wchodzi w rachubę z powodu zawartej intercyzy i nic by nie zyskały - więc spotykają się i ciągle "knują" i  "planują" ( prześmiesznie} zbrodnię doskonałą.
Jednak życie pisze zaskakujące scenariusze, a wypadki  chodzą po ludziach i poza żonami są i inni którym bogaci i wredni, szefowie też sprawiają poważne życiowe problemy.
Wszystkie problemy rozwiązują się same i  tylko śledczy policjant nie może wyjść z podziwu bo przecież podejrzewał inny scenariusz i widział siebie który wykrył zbrodnie, a jednak NIE.

Śmieszna wesoła i oczywiście do letniego czytania bez intelektualnych przeżyć.

Olga Rudnicka. NATALII 5 i td. ( cykl: Zbrodnia na wesoło)

Na upalne majowo - czerwcowe dni, w cieniu akacji, na leżaku rozpoczęłam lekturę książek  Pani Olgi o pięciu Nataliach. Jest to wyjątkowo zabawna, lekka,  przyjemna, a przy tam dowcipnie  skonstruowana opowieść o galimatiasie jaki powstał po "odejściu" z tego świata tatusia 5-ciu córek.
Ponieważ tatuś nie chciał popełniać pomyłek, a każda z córek miała inną mamusię dał im swoje nazwisko i takie same imię: NATALIA.
Nieprawdopodobne historie rozpoczęły się w chwili gdy nie wiedzące o swoim istnieniu młode kobiety dowiedziały się od notariusza o śmierci ojca, a przy tym nieoczekiwanie z dnia na dzień stały się milionerkami zgodnie z treścią zdeponowanego testamentu.
Każda z nich jest diametralnie inna, a ponieważ fantazji i temperamentu im nie brakuje, to ich zabawne przygody ( nawet ze zbrodniami w tle) doprowadzają czytelnika do serdecznego śmiechu.

Jest sporo o uczuciach i układach damsko - męskich i  jest parka "prawie" bliźniąt : Przemek i Anielka, które są przezabawne, a jednocześnie nad wiek sprytne, dociekliwe i inteligentne.
One też mają charakterki i wprowadzają sporo zamieszania w życie pięciu Natalii i nie tylko.

Zgadzam się z recenzentami, że autorka jest godna następczynią Joanny Chmielewskiej, a jej książki dają czytelnikowi dużą dawkę zdrowego humoru.



wtorek, 29 maja 2018

Ken Kesey. LOT NAD KUKUŁCZYM GNIAZDEM.

Sporo lat minęło od wydarzenia jakim był film pod  tym samym tytułem.
Na pewno u widzów zostawił niezatarte wrażenie, a jednak książka to zupełnie inne doznanie.

Mc Murphy - główny  bohater, "Wielka Oddziałowa, i Wódz - Bromden - to wyjątkowe osobowości przemawiające do wyobraźni czytelnika.
 Ubezwłasnowolnianie pacjentów w ramach reedukacji, powodowanie coraz głębszych kompleksów u pacjentów, "eliminowanie " niepokornych i jeszcze trochę myślących do stanu przypominającego rośliny, a tych mało odpornych  doprowadzanie do samobójstw  - to metody stosowane w tym jakże szacownym szpitalu psychiatrycznym.

Autor przepracował w takim szpitalu jako sanitariusz sporo czasu i zawarł w tej książce sporo własnych obserwacji.

Książka wyjątkowa, poruszająca, ciekawa, a momentami wręcz dramatyczna, chociaż nie brakuje w niej też czasami sytuacji komicznych i chociaż minęło od jej napisania kilkadziesiąt lat warto ją przeczytać.

John Grisham. CALICO JOE.

To wyjątkowo nie kryminał z problemami prawnymi w tle, lecz bardzo amerykańska "rzecz o baseballu".
We wstępie autor daje czytelnikowi bardzo dokładną lekcję zasad gry w ten narodowy sport USA z bardzo przejrzystym opisem roli poszczególnych zawodników.
Jest rysunek boiska i ustawienia miotacza, pałkarza, obrońcy i td. oraz opis ich zadań w czasie meczu.
Treść to super kariera młodego utalentowanego pałkarza JOE  - niestety krótkotrwała i rola jaką odegrał na boisku Warren - miotacz w prywatnym życiu  ojciec autora.
Ciekawa i dobrze napisana książka, z uwypukleniem w treści moralnego aspektu czynu jakiego dopuścił się z premedytacją Warren chociaż nie złamał regulaminu gry.

Książka warta przeczytania i przemyślenia do jakiego momentu sport jest dobrą rozrywką, a kiedy staje się niebezpieczny, gdy charakter zawodnika , jego pycha, brak samokrytycyzmu, i wręcz nieetyczne zachowanie doprowadza do tragedii i okaleczenia zawodnika przeciwnej drużyny.


aarta przeczytania i przemyślenia do jakiego momentu sport jest dobrą rozrywka, a kiedy charakter zawodnika , jego wybujałe ego, pycha i kompletny brak samokrytycyzmu może się stać przyczyną
tragedii na boisku.